Masz firmę tylko na Facebooku? Oto co tracisz
„Mamy Facebooka, po co nam jeszcze strona?” - słyszymy to na co drugiej rozmowie. Rozumiemy, skąd się bierze. Profil jest za darmo, znajomi obserwują, od czasu do czasu coś się dzieje, ktoś napisze w wiadomości. Wygląda, jakby robił robotę.
Problem w tym, że profil na Facebooku i własna strona to dwa różne narzędzia do dwóch różnych zadań. Jeśli social media to Twój jedyny adres w internecie, tracisz więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Rozłóżmy to na części - bez straszenia, konkretnie.
Twój profil nie należy do Ciebie
To najważniejsza rzecz, o której mało kto myśli, dopóki nie jest za późno. Profil firmowy należy do platformy, nie do Ciebie. Ty jesteś tam gościem na cudzych zasadach.
Co to znaczy w praktyce:
- Zasięgi zależą od algorytmu. Dziś Twój post widzi 500 osób, za pół roku 50 - bo platforma zmieniła zasady, a Ty nic z tym nie zrobisz.
- Konto można stracić z dnia na dzień. Wystarczy pomyłkowa blokada, zgłoszenie konkurencji albo błąd systemu i znikasz razem z całą listą obserwujących, wiadomościami i opiniami.
- Nie masz wpływu na to, co jest obok. Reklamy konkurencji, przypadkowe treści, zmiany wyglądu - wszystko dzieje się bez pytania Ciebie o zdanie.
Własna strona to grunt, który jest Twój. Adres, treści, dane kontaktowe, opinie - wszystko zostaje u Ciebie, niezależnie od tego, co zrobi jakakolwiek platforma. To różnica między wynajmowaniem straganu a posiadaniem lokalu.
Klient szuka Cię w Google, nie przewija Facebooka
Zastanów się, jak sam szukasz usług. Gdy potrzebujesz fryzjera, mechanika, fizjoterapeuty albo kwiaciarni w swojej okolicy, co robisz? Najczęściej wpisujesz to w Google. „Mechanik Bydgoszcz”, „strzyżenie damskie Fordon”, „kwiaty na ślub okolica”.
I tu robi się ciekawie. Facebook prawie nie pojawia się w wynikach Google na takie frazy. Pojawiają się strony i wizytówki firm, które je mają. Jeśli Twoja firma żyje wyłącznie na profilu, to w momencie, w którym klient jest gotowy zapłacić, dla Google praktycznie nie istniejesz. Twoje miejsce zajmuje konkurencja z porządną witryną.
Post na Facebooku żyje kilka godzin, potem tonie w tablicy. Dobra strona pracuje na Ciebie całą dobę, także wtedy, gdy śpisz i gdy klient szuka Cię o 22:00.
To nie jest kwestia „bycia modnym w internecie”. To kwestia bycia widocznym dokładnie w tym momencie, w którym ktoś ma portfel w ręku.
Facebook pokazuje Cię znajomym. Google - nowym klientom
Social media świetnie podtrzymują relację z tymi, którzy już Cię znają. Ktoś polubił profil, widzi Twoje posty, przypomina sobie o Tobie. To wartościowe - ale to podtrzymywanie, nie zdobywanie.
Nowy klient, który dopiero Cię szuka, nie trafi na Twój profil przez przypadek. On wpisuje problem w wyszukiwarkę. Strona z podstawami lokalnego SEO daje szansę, że to Ciebie zobaczy jako pierwszego. Profil tej szansy praktycznie nie daje.
Strona buduje zaufanie, którego profil nie da
Zrób prosty test na sobie. Wyobraź sobie dwie firmy z tej samej branży. Pierwsza ma tylko profil, ostatni post sprzed pół roku, w tle prywatne zdjęcia. Druga ma zadbaną, szybką stronę: jasną ofertę, dane kontaktowe, kilka realizacji. Której zaufasz bardziej? Do której zadzwonisz?
Klient podejmuje tę decyzję w kilka sekund i w dużej mierze na podstawie pierwszego wrażenia. Strona mówi bez słów: „traktujemy swój biznes poważnie, jesteśmy tu na dłużej, można nam zaufać”. Profil bez strony często mówi coś odwrotnego, nawet jeśli firma jest świetna.
Czego profil po prostu nie zrobi
Kilka rzeczy, które robi strona, a social media nie:
- Pełna oferta w jednym miejscu - klient nie musi przewijać dziesiątek postów w poszukiwaniu ceny, zakresu usług czy godzin otwarcia.
- Wygodny kontakt tam, gdzie trzeba - formularz, klikalny telefon, mapa dojazdu, wszystko pod ręką, bez szukania.
- Widoczność w Google - strona pracuje na Twoją pozycję w wyszukiwarce latami, profil praktycznie nie.
- Kontrola nad wrażeniem - to Ty decydujesz, co klient zobaczy najpierw i jak zostanie poprowadzony do kontaktu.
- Wiarygodność przy większych klientach - firma, urząd czy partner biznesowy zanim podpisze umowę, sprawdza stronę. Sam profil bywa dyskwalifikujący.
„Ale mam dużo obserwujących”
To częsty argument i rozumiemy go. Tylko obserwujący to nie to samo co klienci. Polubienie profilu jest darmowe i niezobowiązujące. Część tych osób to znajomi, część kliknęła raz i zapomniała, część nigdy niczego nie kupi.
Liczba obserwujących wygląda dobrze, ale nie płaci rachunków. Płacą je konkretne zapytania i telefony. A te znacznie łatwiej zdobyć, gdy klient trafia na stronę zaprojektowaną tak, żeby poprowadzić go do kontaktu - a nie na tablicę pełną postów, gdzie oferta ginie między zdjęciami.
Ile realnie kosztuje brak strony
Brak strony nie ma ceny na fakturze, więc łatwo go zignorować. Ale koszt jest realny - to klienci, którzy trafili do kogoś innego, bo Ciebie nie znaleźli.
Policzmy na spokojnie. Jeśli tylko jeden klient miesięcznie rezygnuje, bo nie znalazł Twojej strony w Google albo nie wzbudziłeś zaufania samym profilem, to przez rok jest to kilkunastu utraconych klientów. Przy usłudze za kilkaset złotych mówimy o kwocie, za którą dobra strona zwróciłaby się kilka razy. Brak strony to nie oszczędność - to cichy, comiesięczny wyciek.
To nie wybór „albo Facebook, albo strona”
Nie namawiamy, żeby rzucać social media - byłby to błąd. Facebook i Instagram świetnie pokazują życie firmy, budują relację i przypominają o Tobie. Robią to lepiej niż strona.
Najlepiej działają razem, bo każde robi swoje. Social media przyciągają uwagę i ocieplają wizerunek. Strona zamienia tę uwagę w konkretne zapytania i domyka temat, gdy klient jest gotowy. Profil to wystawa, strona to sklep. Wystawa bez sklepu ładnie wygląda, ale nie ma gdzie zapłacić.
Od czego zacząć, jeśli masz dziś tylko profil
Nie trzeba od razu budować rozbudowanego serwisu. Na start w zupełności wystarczy porządna strona wizytówka, która robi trzy rzeczy:
- Jasno mówi, co robisz i dla kogo - żeby klient w kilka sekund wiedział, czy trafił dobrze.
- Prowadzi prosto do kontaktu - widoczny telefon i formularz, bez szukania.
- Da się znaleźć w Google - z podstawami lokalnego SEO, żeby pojawiać się na frazy z Twojej okolicy.
Tyle wystarczy, żeby przestać tracić klientów, którzy dziś odbijają się od samego profilu. Resztę można dokładać z czasem.
Podsumowanie
Facebook jest dobrym dodatkiem, ale kiepskim fundamentem. Nie jest Twój, słabo Cię pokazuje nowym klientom i sam z siebie nie buduje zaufania, którego wymagają poważniejsze zakupy. Własna strona to grunt, którego nikt Ci nie zabierze, i miejsce, w którym uwaga zamienia się w telefon.
Jeśli Twoja firma żyje dziś wyłącznie na Facebooku, chętnie pokażemy, jak mogłaby wyglądać Twoja własna strona - konkretnie, pod Twoją branżę i okolicę. Wycena jest darmowa i do niczego nie zobowiązuje. Najpierw zobaczysz, potem zdecydujesz.